przez merenvien » 15 kwi 2012, 13:12
Również bardzo, bardzo się cieszę. Mam wrażenie ,że potrzebowałyśmy, aby nami "zatrzęsło". Jej potrzebna była diagnoza mojego lekarza i świadomość do czego to wszystko doprowadziło, a mi potrzebna była świadomość , że wszystko może się zdarzyć i kto wie... za kilkanaście lat mogę być na jej miejscu.
Tacie też dużo zawdzięczam.Gdyby nie on nie miałabym odwagi iść do lekarza.
Konkluzja jest jedna: Z tym można walczyć! Ale tylko pokojowymi środkami, cierpliwością i spokojnym , szczerym słowem. Od nowa odbudowujemy każdą najmniejszą cegiełkę naszej "fortecy". Nie jest lekko bo zaufania nie da się odbudować na pstryknięcie palcem. Ale widzę chęci!