Mam 17 lat. ot tak po prostu zaniewidziałam na lewe oko, przez 2 godziny nie widziałam. Gdy wzrok wrócił, pojawiły się okropne bóle głowy, tak silne, że czekając w przychodni okulistycznej na swoją kolej zasnęłam z przemęczenia. Okulistka nie stwierdziła żadnych zmian, wszystko było okej. Miałam robiony tomograf, wszystko okej, wszystkie podstawowe badania, wszystko okej. Nie było żadnego problemu, wszystko ustało na kolejny czas. no i 2 lata temu zaczęła się katorga. Silne bóle głowy, omdlenia, problemy z pęcherzem, przez pewien czas problemy z połykaniem, czasami miałam tak, że siedziałam na podłodze i nie chciało mi się po prostu ruszyć, tak jakby życie ze mnie odchodziło. I znowu, milion diagnoz, wszystkie odrzucone, badania wychodziły wszystkie prawidlowo.
Rezonans magnetyczny głowy również. Neurolog stwierdził, że jestem niezłą symulantką. Na początku przepisywał mi tabletki na migrenę. Później zaczęłam chodzić do kardiologa, już prywatnie, bo stwierdziłam, że poprzednia historia z lekarzami niestety nic nie dała. Pani Kardiolog, bardzo wyrozumiale podeszła do sprawy. Przepisała masę dodatkowych badań. Wszystko prawidłowe. Jedynie Holter wykazał, że mam stale podwyższone tętno. Tętno spoczynkowe miałam 180. Jedyne co pani doktor przepisała, to tabletki na odporność, i jakieś "w razie potrzeby" na obnizenie tętna. No i miałam się nie pokazywać jakiś czas. Rok szkolny się zaczął, i w tym momencie moje problemy z moczem stały się koszmarem. Co 3 minuty w toalecie, czasami mam wrażenie, że popuszczam. I do tego takie dziwne przeszywające uczucie. Tragedia. Jak mama powiedziała pani kardiolog "Oj tam, jakby to było coś poważnego, to już byśmy wiedzieli" a pani jej na to "Nie sądzę, bo tą chorobę diagnozuje się długo" ...
Na wyniku z rezonansu magnetycznego wyszło, że wszystko okej. ale " Dyskretna asymetria układu komorowego nadnamiotowego w zakresie rogów czołowych komór bocznych".
usg jamy brzusznej również było robione, w celu ustalenia moich problemów z pęcherzem.
a moje przerażenie na punkcie pęcherza pojawiło się gdy bez żadnego zaalarmowania potrzeby pójścia do toalety, przez sekunde poczułam dreszcz a później juz samo poszło
Byłam u urologa, zmian w pęcherzu nie ma, nerki czyste. Stwierdził że mam nadreaktywność wypieracza moczu, przepisał leki, drogie... Niestety nie pomagają... Z moimi problemami poszłam do psychiatry... Stwierdził że mam lekką nerwicę i że to całkiem możliwe, że moje problemy z moczem są z tym związane. Przepisał leki. NIC NIE POMAGA. CO JA MAM ROBIĆ? .... Już nie wytrzymuje nerwowo... I zauważyłam, że niewyraźnie widzę, mimo że noszę okulary...
