przez mirella51 » 27 sty 2012, 00:14
Witam wszystkich chorych na sm i nie tylko...
Mam na imię Mirosława. Sm stwierdzono u mnie w styczniu 2002 roku. Zaczęło się kilka lat wcześniej.
Postać pierwotnie postępująca. W listopadzie 2010 miałam w Katowicach udrażniane żyły i założone dwa stenty w prawej żyle. Z początku czasami je czułam, dziś już nie. Niestety nie czuję się po zabiegu nic lepiej.
Doktor podczas drugiej kontroli podsumował: "wie pani że ta choroba jest nieprzewidywalna".
Podobno najlepsze efekty są u pacjentów, którym dokuczała męczliwość. Mnie nie dokuczała.
W maju 2011r. byłam na spotkaniu z dr Joanną Woyciechowską. Zgodnie z Jej zaleceniami staram się dbać o
Ciało, Umysł i Duszę, CUD.
Chodzę z trudnością, z jedną kulą, ale jeżdżę samochodem (z automatyczną skrzynią biegów). Auto to moje nogi.
Choroba powoli postępuje, ale jeszcze się nie poddaję, czego wszystkim życzę.
Pozdrawiam