Sorry Elżbieto, ale siłę to ja mam, bo inaczej już bym dawno poszła na rentę, a ja twardo się trzymam pracy, co do słabości, to niemożność chodzenia nijak nie mogę nazwać moją słabością, bo staram się jak mogę, ale niestety coraz gorzej mi to idzie, a wiara w to że zacznę nagle biegać jakoś nie dodaje mi skrzydeł, chyba zacznę pić red bulla
@Piotr "jeszcze dodam od siebie aktywna ze ja po 3 latach choroby miałem porządny kryzys, którego teraz nie będę rozkminiał, że jakby miałem przerwę w życiu. zrezygnowałem z wszystkiego co mnie do tej pory cieszyło, bo myślałem ze i tak jestem chory... powoli z pomocą psychologa z PTSRu i powróciłem do starych pozytywnych zajęć, które mnie mega cieszą i napędzają"
Chodzi o to, że ja miewam chwilowe załamania, ale nie nazwałabym tego kryzysem, po prostu jestem wściekła. niestety nie mogę zająć się moimi pasjami, bo moje pasje to chodzenie po górach i jazda na rowerze. Ciężko znaleźć sobie nagle coś innego. Ostatnio oglądałam w telewizji program o wodospadach w Bieszczadach i ryczałam, bo sobie uświadomiłam, że teraz zostało mi tylko oglądanie.
Tak, że żaden psycholog, nawet najlepszy mi nie pomoże odzyskać dawnej sprawności i nie powrócę do starych zajęć, nie wiem nawet czy dam radę wrócić do tego , co było dwa miesiące temu.
